
Jest w sierpniu taki tydzień, w którym drogi wiodące ku Częstochowie zapełniają się śpiewem. Tak dzieje się od pół wieku i tak było w tym roku. W dniach 16-22 sierpnia na Jasną Górę szła jubileuszowa, pięćdziesiąta już Piesza Pielgrzymka Opolska pod hasłem „Uczniowie-misjonarze", a w niej - jak co roku - pielgrzymi z naszej parafii. Ze strumieniem nyskim wyruszyli w niedzielę 16 sierpnia, aby po siedmiu dniach drogi stanąć u stóp Jasnogórskiej Matki.

Kto choć raz szedł, ten wie, jak wygląda pielgrzymi dzień. Pobudka przed świtem, poranna modlitwa i droga - przez pola pachnące po żniwach, przez brukowane uliczki wsi, które budzą się razem z pielgrzymami. Na czele grupy krzyż przystrojony czerwonymi wstążkami, a za nim kilkaset par nóg, które z każdym kilometrem bolą trochę bardziej i z każdym kilometrem znaczą trochę mniej. Bo na pielgrzymce nogi niosą, ale prowadzi serce.

Dzień na szlaku ma swój stały porządek: różaniec, śpiew, konferencje, godzinki, a w samo południe Msza Święta polowa - ołtarz pod namiotem, wokół łąka pełna pątników, cisza przerywana tylko dzwonkiem. Wielu z nas właśnie te Msze pod gołym niebem pamięta potem najdłużej. Nie ma murów, nie ma ławek - jest niebo, pole i Pan Bóg blisko jak nigdy.

A między modlitwą - zwyczajna, piękna ludzka dobroć. Mieszkańcy mijanych wsi wystawiają przed domy wodę, kompot i ciasto, dzieci machają z płotów, starsi błogosławią przechodzących. Grają skrzypce i gitara, śpiew niesie się nad polami. Wieczorem gościnne progi, obolałe stopy i sen, który przychodzi szybciej niż gdziekolwiek indziej. A rano znów droga - i znów radość.
Naszym pielgrzymom towarzyszył ksiądz proboszcz Tadeusz, który szedł razem z nimi - z dobrym słowem, z posługą i z głoszonym Słowem Bożym. Najpiękniej opowiedziała o tym „szefowa" naszej grupy parafialnej, pani Ania Oliwa:
Za nami piękny czas pieszego pielgrzymowania - zmęczenia, bólu nóg, ale przede wszystkim pięknych spotkań z Jezusem i drugim człowiekiem. Jesteśmy zmęczeni fizycznie, ale nasze serca są pełne radości, wdzięczności i duchowego szczęścia. Na naszej drodze doświadczyłyśmy ogromnego wsparcia naszego czcigodnego ks. Proboszcza Tadeusza, który swoją obecnością, dobrym słowem i głoszonym Słowem Bożym dodawał nam siły i pomagał jeszcze głębiej przeżywać ten czas. To nie jest tylko droga na Jasną Górę do naszej niebieskiej Mamy - to droga, na której spotykamy Boga, ludzi i samych siebie.

Bo Jasna Góra to nie jest zwykły cel podróży. Od ponad sześciu wieków idą tam Polacy ze wszystkimi swoimi sprawami - z tym, co trudne, i z tym, za co chcą podziękować. Szli tam nasi rodzice i dziadkowie, szły całe pokolenia z naszych stron. Kiedy po dniach marszu zza drzew wyłania się wreszcie jasnogórska wieża, nawet ci, którzy widzieli ją wiele razy, milkną. W kaplicy przed Cudownym Obrazem każdy wypowiada to, co przyniósł w sercu przez te wszystkie kilometry - i wraca do domu inny, niż wyszedł.
Jest w tym wszystkim jeszcze jedna piękna rzecz: powtarzalność. Pielgrzymka opolska szła w tym roku po raz pięćdziesiąty. Co roku ten sam sierpień, te same wsie, te same pieśni - i za każdym razem wszystko na nowo. Wiara żyje właśnie takim rytmem: co niedzielę Msza Święta, co roku odpust, co roku droga do Matki. To nie jest rutyna - to wierność. Tak jak wierne jest pole, które każdego lata wydaje plon, tak wierny jest pielgrzym, który każdego sierpnia zakłada buty i rusza. W świecie, w którym tyle się zmienia, ta powtarzalność jest skarbem - łączy nas z tymi, którzy szli przed nami, i z tymi, którzy pójdą po nas.
Wszystkim naszym pielgrzymom serdecznie dziękujemy za trud i za modlitwę, którą nieśli w intencjach całej parafii. Wróćcie z nami do tych dni, oglądając poniższe zdjęcia. A jeśli ktoś, patrząc na nie, poczuje, że za rok też mógłby spróbować - pielgrzymka wyruszy znów, jak zawsze w sierpniu. Droga czeka. Matka czeka.
Galeria - wspomnienia z drogi







